reklama

Woda zabrała im wszystko. Od kilku tygodni mieszkają w lesie w Słupcu.

Łukasz JajeZaktualizowano 
Grażyna Łabuz i jej pięcioletnia córeczka Gabrysia marzą, że w końcu zamieszkają w normalnym domu. Teraz muszą spać w fiacie cinquecento
Grażyna Łabuz i jej pięcioletnia córeczka Gabrysia marzą, że w końcu zamieszkają w normalnym domu. Teraz muszą spać w fiacie cinquecento Łukasz Jaje
Gehenna rodziny ze Słupca nie zakończyła się wraz z odejściem powodziowej fali. Rodzina Łabuzów od kilku tygodni mieszka w lesie w Słupcu a malutkim aucie. Powódź pozbawiła ich dachu nad głową.

Jest godzina szósta rano. Józef Łabuz karmi konie oraz bydło. Jego małżonka rozwiesza pranie, a córeczki - Gabrysia i Wiktoria - powoli się budzą. Codzienne czynności w niecodziennych okolicznościach. Rodzina Łabuzów od sześciu tygodni mieszka w lesie w Słupcu. Za dom służy im czerwony fiat cinquecento.

- Ludzie śmieją się z nas i nie wierzą, że można mieszkać w lesie. Niestety, nie mamy wyjścia. W naszym domu nie da się już mieszkać. W każdej chwili grozi mu zawalenie, a smród też jest nie do zniesienia - tłumaczy Józef Łabuz.

Jest nadzieja na to, że gehenna Łabuzów wreszcie się skończy i rodzina zamieszka w domu z prawdziwego zdarzenia. - Zaplanowaliśmy wybudowanie dwudziestu pięciu budynków. W jednym z nich może zamieszkać ta rodzina. Wojewoda złożył już wniosek. Czekamy tylko na decyzję ze strony rządu - mówi Jan Sipior, burmistrz Szczucina.

Łabuzowie ze Słupca doskonale pamiętają dzień, w którym przyszła wielka woda. Sześć tygodni temu po raz pierwszy nocowali w fiacie cinquecento. Liczyli, że szybko wrócą do domu. Niestety, mały samochód ustawiony w środku lasu jest ich jedynym schronieniem do dziś.

Czteroosobowa rodzina marzy o normalnym domu, pralce automatycznej i gorącej kąpieli. Obecnie łazienką dla Łabuzów jest las, a wanną dołek, który wyłożyli folią. Natomiast pranie pani Grażyna robi w taczkach. Najgorsze są jednak noce i sen w ciasnym cinquecento. - Co tu dużo mówić - tragedia. Ale nie mamy wyjścia. Jakoś musimy to przetrwać. Córeczki czasami nocują u siostry. Strasznie jednak tęsknią.

Pięcioletnia Gabrysia cały czas płakała i wróciła tutaj do nas. Siedmioletnia Wiktoria jest trochę dzielniejsza - mówi Grażyna Łabuz odganiając się od niemiłosiernie atakujących komarów.
W samochodzie i wokół niego znajduje się ich cały dobytek. Pilnują go dwa psy przywiązane łańcuchem do drzew. Obok stoi dziesięć krów i dwa konie.

- Mieliśmy szesnaście sztuk bydła i sześć koni. Zdechło jedno cielę i jeden koń. Resztę musieliśmy sprzedać, żeby mieć za co żyć - tłumaczy pan Józef. Niestety, na transakcji skorzystał tylko handlarz, który je odkupił. - Wiedział, że ta rodzina jest zdesperowana i potrzebuje każdego grosza. Wykorzystał sytuację odkupując zwierzęta za grosze. Tak sobie ludzie w naszym kraju dorabiają na krzywdzie innych - stwierdza z rozgoryczeniem Antoni Łabuz. Kuzyn pana Józefa jest jedną z osób, która nie pozostała obojętną na dramatyczną sytuację rodziny.

- Wiele zawdzięczamy też Marii Fijał. Pomaga nam jak tylko może. Dzięki niej możemy zjeść ciepły posiłek - dodaje Grażyna Łabuz. Na szczęście takich ludzi nie brakuje też w innych częściach Polski. Pomoc dla rodziny ze Słupca przyszła nawet z okolic Gorlic.

- Chcę serdecznie podziękować pani Marii Drożdż z Szalowej. Podczas powodzi zobaczyła męża w TVN-ie. Przekazała nam około pięciuset bali siana. Tylko dzięki niej mamy czym karmić nasze zwierzęta - mówi pani Grażyna. Właśnie z bydłem i końmi wiążą się też dwie skrajne historie.

- Muszę wspomnieć o wspaniałym czynie pana Kozioła, weterynarza z Czermina. Uratował życie moim dwóm koniom, gdy te zachorowały. Nie wziął za to nawet złotówki - dodaje pan Józef. Drugie wydarzenie miało miejsce w Boże Ciało.

- Była wtedy straszna ulewa. Ziemia zrobiła się okropnie grząska. Usłyszałem przeraźliwe odgłosy wydawane przez zwierzęta, które zaczęły się zapadać niczym w bagnie. Przez kilka godzin je ratowałem. To była prawdziwa walka. Skuteczna, ale i tak na samą myśl o tym przebiega mnie dreszcz - mówi Józef Łabuz.

Rodzina czeka na pomoc ze strony gminy. Do domu nie ma po co wracać. Budynek jest kompletnie zniszczony i może w każdej chwili runąć. Żyjący z rolnictwa Łabuzowie stracili też kilka ton zboża i niezbędny na gospodarstwie traktor.

- Mamy nadzieję, że burmistrzowi uda się nam pomóc i wybudować nowy dom. Trudno jest nam sobie wyobrazić mieszkanie w kontenerach, gdzie nie ma przecież nawet łazienki. Chcemy wychowywać nasze dzieci w normalnych warunkach - kończy z nadzieją w głosie małżeństwo ze Słupca.

Dobrostan zwierząt. Co już wiadomo o tej pomocy dla rolników?

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3